Kategorie: Wszystkie | Oculus | Auris | Cortex | Hippocampus | Anus
RSS
niedziela, 21 lutego 2010
Macie to u was w Polsce?

Ta notka przeleżała wśród nieopublikowanych kilka miesięcy, wyciągam ją na wierzch dopóki się nie zdezaktualizuje.

Are you Spotified?

Po miesiącach opędzania się od spamu i dziesiątkach reklam od mojego dostawcy internetu postanowiłem przetestować Spotify. Pewnie bym się nigdy nie skusił, bo słuchanie streama muzyki jest co nieco nienaturalne dla 40 latka przyzwyczajonego do fizycznego posiadania CD.

Już iTunes z oddzieleniem muzyki od zapakowanego w pudelku krążka budził moje wątpliwości ale po zapłaceniu w iTS stawałem się właścicielem pliku w iPodzie. Pliku, który mogłem zawsze zamienić na fizyczny nośnik. Spotify idzie o krok dalej, płacisz za prawo do słuchania i nie dostajesz do ręki nic!

Miasta, w których to nie budzi entuzjazmu niech się wpisują!!!!!111

No ale za Spotify nie płace wiec przyszło łatwiej. No, skłamałbym, gdybym napisał, ze to był jedyny powód. Tak naprawdę zaintrygowało mnie polowanie na zaproszenia do Spotify. Żyjąc kilka lat wśród spokojnych Szwedów byłem przekonany, że jedynie hokej jest w stanie ich podekscytować, byłem więc bardzo zaskoczony, że mogą zacząć zachowywać się jak cinkciarze przed Pewexem pytający o dolary. Pożądanie zaproszenia do Spotify bylo chyba globalne, bo na Facebooku powstała nawet grupa Who do I have to blow to get a Spotify Account?

OK, zainstalowałem, zarejestrowałem się i ... WOW!

Jeżeli pamiętasz marzenia z dzieciństwa o tym, że zamknięto cię na noc w sklepie z czekoladkami wyobraź sobie jak mógłbyś się czuć, gdyby to marzenie się spełniło. Tak czuje się gdy dostaje się dostęp do ogromnej biblioteki z muzyką całego świata. Prawie całego. Nie ma Metaliki (argument przeciwników, którzy twierdza, ze Spotify ssie) ale Metalica ssie więc kto by się przejmował. Nie ma zbyt wiele polskiej muzyki, ale to może dobrze, bo jeżeli cały świat mógłby słuchać Ich Troje, Feel i Dody to byłby wstyd na cały świat a tak jest tylko wstyd lokalnie.

20:48, miss.take , Auris
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 września 2008
Hate Is In The Air

Lakoniczna notka o tułaczu. 

Arturo mieszkał w Peru. Jego domem była sterta desek trzymająca się w kupie dzięki kilku gwoździom. Wuj, ktory mieszkał o pół godziny drogi w murowanym domu opłacił mu studia. Poza wykształceniem uniwersytet dał mu uczucie nienawiści do USA, to Amerykanie byli przyczyna biedy drenując kraje na południe od Kanału Panamskiego. Ta nienawiść spowodowała, że odrzucił ofertę amerykańskiego uniwersytetu. Postanowił wyjechać z kraju gdzie decyzje podejmuje się pod wpływem nienawiści. Z opowieści słuchanych na uniwersytecie wiedział, że w Europie Wschodniej wszyscy kochają wszystkich. Trafił do Rumunii. Opowieści kolegów okazały się nieprawdziwe. W Rumunii wszyscy nienawidzili Związku Sowieckiego a kochali USA. Szukał dalej. Tak trafił do Szwecji, a że to kraj ludzi raczej małomównych dopiero po kilku latach dotarło do niego, że tu nienawidzą zarówno USA jak i ZSRR.

Był już wtedy na tyle dojrzały, by zaakceptować to, że z 65 tysięcy decyzji, które człowiek podejmuje codziennie, część jest uwarunkowana miłością, część nienawiścią. A ważne jest jedynie to, by żadnej nie żałować.

13:15, miss.take , Cortex
Link Komentarze (4) »
Fucking Bolanda

Będąc emigrantem trudno uwolnić się od imperatywu odwiedzenia starego kraju. Wychowani na tęskniących do ojczyzny Norwidzie i Mickiewiczu rozpamiętujemy białe piaski nad Bałtykiem i zamiast do Hiszpanii jedziemy do Łeby albo Władysławowa. Oddalenie i czas idealizują wspomnienia i tym bardziej szokujące są pierwsze kroki po wydmach, do ktorych się tęskniło. Ludzkie kupy co krok i smród uryny brutalnie sciągaja na ziemię.

I wyduszają okrzyk Fucking Bolanda. Czy musiałem urodzić się w kraju gdzie ludzie żałują 0,50 PLN na ToiToi i wolą sikać na wydmy?

Ach, gdyby tak akcja pewnego filmu umiejscowiona została w małej szwedzkiej wiosce

 

zamiast w Åmål, mój okrzyk byłby uniwersalnym wyrazem rozpaczy. Czułbym się wtedy o wiele lepiej bluzgając.

11:10, miss.take , Cortex
Link Komentarze (1) »
wtorek, 16 września 2008
Spice Girl

Spośród muzyków, których lubi większość moich znajomych nie jestem w stanie słuchać jednego. Sinéad O'Connor. OK jeden, dwa utwory ale trzy w jednym ciągu, to dawka przekraczająca progi mojej tolerancji. Moja niechęć do Sinéad O'Connor jest dla mnie niezrozumiała i niewytłumaczalna. Po prostu nie wiem, dlaczego jej nie lubię i zaczynam podejrzewac, że u źródeł musi być jakaś trauma z dzieciństwa lub wczesnej młodości. Być może jedna z dziewczyn, w której sie kochałem i która mnie olała słuchała Nothing Compares 2 U?

Co dziwne bardzo lubie to:

Ten utwór jest chyba najlepszym na tej płycie i bez Sinéad byłby zupełnie inny i na pewno gorszy.

Jej głos pojawia się w jeszcze jednym kawałku innego artysty, ktory moim zdaniem jest najlepszym na płycie. W tym

.
Jeden z nielicznych utworów, który jest w stanie postawić włosy na karku czterdziestolatkowi.
Sinéad O'Connor jest jak przyprawa, która uszlachetnia, gdy dawkowana szczyptami, ale jak się jej doda za dużo, to się można porzygać.
.
22:11, miss.take , Auris
Link Dodaj komentarz »
Feminizm z ludzką twarzą

Myślę, że 95% mieszkańców Ziemi nie zawaha się ani sekundy poproszona by wskazać, która z kobiet na zdjęciu

jest feministka. Oczywiście 95% z nich wskaże nie tę kobietę, bo w świadomości przeciętnego i nieprzciętnego konsumenta informacji feministka jest brzydka, gruba, nosi brązowe buty do niebieskich spodni i ma nieogolone pachy.

Trochę się ten stereotyp feministki odmienił dzięki Kazi Szczuce. Okazało się, że feministka może być atrakcyjna. Doszło do tego, że Galba, FYM czy JK-M zaczęli zauważać w niej partnera do dyskusji. Zastanawiam się na ile ich akceptacja feministki Szczuki wynika z chorych fascynacji wyrosłych na "Najsłabszym ogniwie" i pragnieniu bycia sponiewieranym ("ty niegrzeczny chlopczyku").

Chcę dodać swoje 3 eurocenty do ogólnego brania się za bary ze stereotypem, a że broadcasting idzie ze Szwecji to chciałbym napisać pokazać jak wygląda przeciętna feministka w Szwecji.

Ano tak

A po 22.00 wyglada tak.

Carolina Gynning dała do pieca w dyskusjach wokół feminizmu oświadczając, że jest feministką. Prawdziwe feministki okrzyknęły ją oczywiście łże-feministką, bo Carolina pozwala fotografować się nago dla Playboya, powiększyła biust i nosi sukienki. Trzy grzechy kardynalne. Poza tym nie twierdzi, że meżczyzne da się zastąpić wibratorem, i że wystarczy jedynie mały upgrade, by stał się użyteczny. Chyba rzeczywiście można jej feminizm określić wersją soft, ale nie można jej odmowić tego, ze feministką jest. Tutaj w Szwecji wszyscy są.

Po szwedzku człowiek (människa) jest przecież rodzaju żeńskiego.

 

21:30, miss.take , Cortex
Link Komentarze (2) »
niedziela, 07 września 2008
I nikomu nie wolno się z tego śmiać

Dlaczego Amerykanie śmieją się ze Szwedow?

Mimo obciachowego Systembolaget Szwecja budzi respekt wśród Amerykanow dzięki szwedzkim bogactwom naturalnym.

 

07:54, miss.take , Cortex
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 września 2008
Big Brother A.D. 1906

Tekst nad wejściem do oranżerii w Möckelsnäs

 

Czyli

ŻYJ NIENAGANNIE BÓG JEST OBECNY

 

poniedziałek, 01 września 2008
Shot by miss.take
 .

Posiadanie głupiego nicka rodzi jedynie problemy. Co dziesiąta dyskusja w necie kończy się wcześniej, czy pózniej tym, że jakiś facet wyraża zainteresowanie moją osobą i próbuje się umowić na randke w RL. Za nic mają sobie ostrzeżenia, że "there are no girls on internet", i że pod żeńskimi nickami ukrywają się jedynie zboczency.

Mile połechtało mnie jednak wyznanie pewnego internauty

miss.take........oryginalne poczucie humoru.....
....przy Tobie pewnie nikt się nie nudzi......wporządku lubię takie dziewczyny........

O żesz fak! myślę sobie. Jednak mój pierwiastek heteroseksualny i resztki macho nie pozwoliłby mi spać, muszę zatem zrobić comming out.

_Nie_jestem_kobietą_

Nick pochodzi z czasów, gdy grałem w Americas Army. W tej grze w górnym lewym rogu lecą komunikaty kto kogo ubił. Wydał mi się zabawny tekst jak poniżej

Odrobina ironii jest czymś, co może mnie odróżnić od pryszczatych fascynatow shooterow, którzy śmiertelnie poważnie traktuja Battlefield, Americas Army i podobne, jako prawdziwe odwzorowanie wojny. Wiedzą ile kul wylatuje z kałasznikowa i M16 na sekundę i przebierają nóżkami, by się zaciągnąć i nieść pokój w Iraku, Gruzji czy Afganistanie. Ja się jedynie bawię.

niedziela, 31 sierpnia 2008
Uwodzenie przez jedzenie

Uwodzenie kobiety to nic trudnego, wystarczy poświęcić na to 20 minut.

Potrzebujesz

  • 1 cebulę pokrojoną w kostkę
  • 2 posiekane ostre papryczki
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 pomidory bez skórki
  • 2 dojrzałe awokado
  • 300 gram makaronu pappardelle
  • sok z limonki lub połowy cytryny
  • oliwa, sól, pieprz

Smażysz cebule z papryczką na oliwie, gdy cebula się zeszkli dodajesz zmiażdżony czosnek, po chwili dodajesz pokrojone w drobną kostkę pomidory. Sos powinien być gotowy po około 5 minutach. Nie zapomnij popieprzyć i posolić.

Gotujesz papardelle i gdy będzie gotowy odsączasz i przekładasz do miski, zalewasz sosem, dodajesz pokrojony miąższ z awokado i sok z limonki, mieszasz.

Kiedy podajesz ukochanej kobiecie, wygląda to tak

Zdjęć pokazujących co może dziać się poźniej z wiadomych powodów nie mogę tu wstawić. To nie jest blog dla dorosłych.

11:28, miss.take , Cortex
Link Komentarze (2) »
czwartek, 28 sierpnia 2008
Sverige är fantastisk

Norrbotten, Szwecja. Czerwiec 2005.

Ameryka, Rosja i Chiny wysłały już swoich astro-, kosmo- i teikonautów. Wielu Ziemian zjada swoje pierwsze kotlety z genetycznie modyfikowanej soi.

A fryzjer w Szwecji reklamuje się tak:

Nowootwarty salon fryzjerski zaprasza. Dla pierwszych 20 klientów puszka farby do włosów i grzebień do wyczesywania wszy gratis!

 
1 , 2